NAJPROSTSZE SPOSOBY NA LESS WASTE W KUCHNI

Kiedy myślę o jedzeniu w moim domu, staram się pamiętać o tym, jak wiele wysiłku zostało włożone w jego produkcję, jaką drogę pokonało, zanim trafiło na nasze talerze i w końcu ile my sami włożyliśmy pracy w to, żeby je kupić i przygotować. Oczywiście nie zawsze jest to dla mnie łatwe. Zdarza się jeszcze sporo sytuacji, kiedy jem w pośpiechu czy mechanicznie. Medytacyjne tempo najczęściej jednak nie jest realne z (prawie) dwulatkiem przy boku (jeśli znacie na to jakąś metodę, będę wdzięczna za inspirację!). A to sprzyja jedzeniu bez uważności – również uważności na wartość tego, co jem i na prawdziwe potrzeby mojego organizmu. Jest to coś, co mi doskwiera i w czym widzę dla siebie pole do rozwoju. 

I wiecie o czym teraz myślę? O tym, że nie jestem zmuszona walczyć z głodem, mogę sobie pozwolić na zjedzenie tego, co lubię, a jeśli najdzie mnie na coś ochota, sklep mam tuż za rogiem i kilka złotych w portfelu też się znajdzie. Czuję wdzięczność za to i chcę po prostu szanować to, że jedzenie w moim domu jest. A za tym idzie określone podejście.

IMG_20190619_095336_832.jpg

Zwracam uwagę na to, żeby kupowana przez nas żywność miała jak najmniej negatywny wpływ na środowisko.

🌿 Staram się mieć przy sobie torebki na owoce i warzywa, uszyte ze starej firanki.

🌿 Jeśli ich nie mam, kupuję owoce luzem i wrzucam do większej torby.

🌿 Zakupy żywnościowe opieram przede wszystkim na produktach roślinnych (podczas ich produkcji zużywa się zdecydowanie mniej wody i emituje się mniej dwutlenku węgla do atmosfery niż w przypadku produktów odzwierzęcych).

🌿 Jeśli mogę, wybieram produkt w papierowym opakowaniu (a najlepiej luzem) zamiast w folii.

Ograniczam wyrzucanie żywności do minimum.

🌿 Staram się nie kupować zbyt wiele naraz (szczególnie produktów, które szybko się psują).

🌿 Zakupy robimy częściej, ale w mniejszych ilościach.

🌿 Na bieżąco kontroluję daty ważności.

🌿 Zanim coś kupię, zastanawiam się czy mam już pomysł na to, co z tego ugotować.

🌿 Jeśli mogę, wykorzystuję “resztki” (a jest ich przy dziecku dosyć sporo). 

IMG_20190206_194618_906

Nie oznacza to, że dojadamy zapasy na zasadzie “żeby się nie zmarnowało” – samoregulacja i możliwość oceny czego potrzebuje nasze ciało (na co mam ochotę, czy jestem głodna czy już nie?) są dla mnie równie istotne. Istotne i trudne zarazem, ponieważ gdzieś po drodze utraciłam tę zdolność i teraz na nowo się jej uczę (myślę, że podobnie jak wielu z nas). Tym bardziej staram się wspierać Ptysia w tym, żeby ufała swojemu ciału, a raczej po prostu jej w tym nie przeszkadzać. Dlatego:

🍓 Zostawiamy jej decyzję o tym, co chce zjeść (z tego, co jej proponujemy).

🍓 Nie nalegamy, żeby coś zjadła czy spróbowała, szczególnie jeśli nie ma na to ochoty.

🍓 Pozwalamy jej wypluć to, co nie smakuje i nie robimy z tego szczególnej sprawy.

🍓 Nie chwalimy za zjedzenie obiadu i nie bijemy braw podczas posiłków.

🍓 A w zasadzie to staramy się po prostu zupełnie nie komentować tego czy wcina, czy nie, czy zjadła to czy tamto, czy czegoś nie lubi a może coś innego uwielbia itd. 

IMG_20180628_200431_918

Zależy nam na tym, żeby czuła się naturalnie (bo czy nam samym byłoby komfortowo, gdyby nas obserwowano czy oceniano podczas posiłku?). Chcemy jej również przekazać, że jedzenie jest fajne, można czuć się z nim swobodnie i bezpiecznie, a jednocześnie szanować jego wartość.

To ostatnie staram się jej pokazywać pielęgnując po prostu moje własne nawyki. Nie mam problemu z wyrzucaniem resztek, jeśli to konieczne (to dla mnie lepsza opcja niż wciskanie w siebie jedzenia na siłę). Jeśli mogę, staram się jednak te resztki wykorzystać ponownie. U nas najczęściej kończy się to produkcją muffinów czy placuszków, ale granicą improwizacji jest nasza własna wyobraźnia! Jedno jest pewne: kuchnia less-waste jest niezwykle kreatywna 💚 Kilka inspiracji ode mnie znajdziecie poniżej:

BOBAS TESTUJE: WYTRAWNE MUFFINY RATUNKOWE

BOBAS TESTUJE: SZARLOTKOWE MUFFINY RECYKLINGOWE

BOBAS TESTUJE: PLACUSZKI „ZOBACZYMY CO Z TEGO WYJDZIE”

BOBAS TESTUJE: WEGAŃSKIE PLACUSZKI Z AMARANTUSEM I MALINAMI

Na pewno stworzę ich więcej!

Na koniec muszę wam przyznać, że w marnowaniu żywności najbardziej mnie boli wyrzucanie produktów odzwierzęcych (szczególnie mięsa). Był to jeden z głównych powodów naszej decyzji o organizacji roślinnej imprezy ślubnej. Tak tak, wegańskie wesele jak najbardziej jest do zrobienia (jeśli nie wierzycie, odsyłam was do tego tekstu)!

Rozumiem, że wielu z nas może mieć problem z wykluczeniem produktów odzwierzęcych z diety (i nie zawsze jest to najlepsze wyjście). Natomiast to, co każdy może zrobić na początek, to ograniczyć ich marnowanie.

Dbajmy o rozsądne zakupy, kontrolujmy daty ważności, mierzmy siły na zamiary i nie kupujmy tych produktów na zapas. Tym prostym zabiegiem, nawet bez rezygnacji z mięsa czy innych produktów odzwierzęcych w diecie, ograniczymy ich zużycie w naszym domu. Przy okazji zmniejszymy ilość odpadów (w tym plastikowych opakowań, które często tym produktom towarzyszą). 

IMG_20180303_134031

To jak, wchodzicie w to? 💚

P.S. Ten tekst nie powstałby bez nieocenionej pomocy Potwora, który po jego przeczytaniu skwitował: “wszystko pięknie, ale gdzie akapit O MNIE??”. A więc spieszę z dopiskiem:

Dodatkowym, nieocenionym wsparciem w ograniczaniu marnowania żywności w gospodarstwie domowym jest mąż z żołądkiem bez dna, który na pytanie jak to się ma do samoregulacji i wcinania “na siłę”, odpowiada z pełnym przekonaniem w głosie:

“- Ale przecież… ja nie wcinam na siłę!” 😂

Dziękuję, dobranoc 💚

Dodaj komentarz