NAJPIĘKNIEJSZE PREZENTY ŚWIĄTECZNE

Lubię prezenty, które kryją w sobie jakiś sentyment albo są początkiem ciekawej tradycji.

Nadeszły pierwsze Święta Ptysi, a ponieważ ma niecałe trzy miesiące, nie grzeszyliśmy nadmiarem czasu, który moglibyśmy poświęcić na poszukiwanie prezentów świątecznych. Chyba nigdy w życiu nie robiłam tylu zakupów przez Internet, co teraz. Poza tradycyjnymi upominkami dla najbliższych, postanowiliśmy zainaugurować rodzinną tradycję pieczenia pierniczków, z których powstały mini-prezenty. Oczywiście, ze względu na niemowlę w domu, było to przedsięwzięcie podzielone na kilka rat. Na szczęście zabraliśmy się za to odpowiednio wcześnie i mogliśmy bez stresu pozwolić sobie na medytacyjne tempo. Naturalnie Ptysia była jeszcze zbyt mała, aby zaangażować się w temat, ale mam nadzieję, że ten zwyczaj będzie ewoluował z roku na rok.

Upieczone już pierniczki zapakowaliśmy w celofan, zakupiony w sklepie papierniczym. Brzegi tak powstałej torebki spięliśmy zszywaczem*, doczepiając na górze małą karteczkę z życzeniami i zdjęciem, dokumentującym proces tworzenia ciastek. Głównym bohaterem fotorelacji była mała, ubrana na czerwono, Mikołajka:-)

IMG_20171215_101454

Dodatkowo do drobnych upominków dla naszych mam dołączyłam ślad ptysiowej stópki, odciśnięty w masie solnej. Przepis banalny, znany nam wszystkim ze szkoły podstawowej: 1 miarka soli, 1 miarka mąki pszennej, 0.5 miarki wody. No i 1 mała stópka oczywiście:-) Zastosowanie soli himalajskiej (tylko taką miałam w domu) nadało tym mini-dziełom lekko różowy kolor. Moja mama mieszka ponad 300 km od nas, więc nie widzi wnuczki zbyt często. Wczoraj dostałam od niej wiadomość: “Patrzę na tę małą stópkę i myślę sobie jaka ona słodka”.

IMG_20171215_120249

Uważam, że to wspaniała idea, aby prezenty w tym świątecznym czasie były symboliczne i obdarzone głębszym sensem.

Dwa tygodnie przed świętami wybraliśmy się na Mikołajkowe spotkanie do przyjaciół. Przyznam, że nie mogłam się doczekać tego dnia, ponieważ było to jedno z naszych pierwszych większych wyjść z małą. Siedzenie całymi tygodniami w domu z dzieckiem potrafi zrobić wariata chyba z każdego. Dlatego takie wyjścia cieszą tysiąc razy bardziej. Poza ekscytacją i szczęściem czułam się jednak dosyć zaaferowana i stremowana. Jak Ptysia zareaguje na taką ilość ludzi? Czy będzie spokojna? Pomijając histerię w samochodzie (mała nie lubi fotelika i kiedy w nim siedzi, niczym nie sposób jej uspokoić), wieczór był bardzo relaksujący i udany, a przy tym klimatyczny, spędzony w świątecznej i ciepłej atmosferze. Gospodarze mieli tak fantastyczny pomysł na upominki dla gości, że do tej pory nie mogę wyjść z zachwytu i zastanawiam się dlaczego nikt z mojego otoczenia i ja sama na coś podobnego nie wpadliśmy. Wszystkie prezenty były “charytatywne”, a raczej dobrane w taki sposób, aby służyć obdarowanemu i jednocześnie komuś jeszcze. W naszej paczuszce znalazł się kalendarz Schroniska w Korabiewicach, serduszka-ogrzewacze do rąk, odblaski i smycze WOŚP. Ptyś dostała piękne ubranka z logo Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – rozmiar taki, że akurat dorośnie do nich na kolejny Finał! <3

IMG_20171218_140309

Prezenty, z których ucieszy się dwumiesięczne dziecko – tak, to możliwe!

Kiedy ktoś pyta nas co można Ptysiowi podarować na Święta, odpowiadamy, że pieluszki. Mała jest jeszcze w takim wieku, że nie potrzebuje do szczęścia zbyt wielu atrakcji – a nawet potrzebuje ich jak najmniej. I obojętne jej czy rodzice wystroją ją w body z lumpeksu za 5 zł czy w super wypasioną sukienkę z ozdóbkami. Dlatego pieluszki to idealny i jakże praktyczny prezent na teraz. Poza tą pragmatyczną stroną mam też  jednak słabość do sentymentów. Dlatego szukałam pomysłu na prezent, z którego naprawdę ucieszy się Ptyś, a nie tylko my – jej rodzice. Znalazłam. I ucieszy się, tyle że w nieco odroczonym terminie.

Pierwszy z pomysłów związany jest z akcją Fundacji Dzieci Niczyje: “List od Mikołaja”. Po przekazaniu na rzecz Fundacji wybranej kwoty (min. 10 zł), spersonalizowany przez nas list zostaje wydrukowany i wysłany na adres dziecka. Nasz dotarł dzielnie i bez poślizgu jeszcze przed 6. grudnia. Po krótkiej, acz zawiłej debacie, oboje z Potworem uznaliśmy, że jednak będziemy się starali zaszczepić w Ptysiu wiarę w św. Mikołaja. Magia tajemniczo pojawiających się w nocy prezentów przeważyła w naszej ocenie nad rozczarowaniem, którego my sami musieliśmy zaznać, dowiadując się, że historia o Mikołaju to niestety jedna wielka ściema… Stąd pomysł, aby tradycję listów zapoczątkować już teraz, a Ptysiowi pokazać je kiedy będzie bardziej świadoma.

List od Mikołaja

Więcej szczegółów nt tej akcji można odnaleźć tutaj.

Pomysł na drugi prezent zrodził się po spotkaniu mikołajkowym, o którym napisałam powyżej. Kalendarz Schroniska w Korabiewicach zainspirował nas do wirtualnej adopcji świnki. Od dawna marzyliśmy o tym, aby przygarnąć do siebie takie zwierzątko. Niestety brak domu z ogrodem skutecznie krzyżuje nam plany. Dlatego idea adopcji wirtualnej jest dla nas świetnym rozwiązaniem! Wybraliśmy świnkę, ustawiliśmy comiesięczny przelew i poprosiliśmy, aby jako opiekun na stronie widniała Ptyś. Schronisko zapewnia możliwość odwiedzin, więc przyjedziemy tam z Ptysiem kiedy tylko będzie odpowiednio duża. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej nt wirtualnych adopcji, zajrzyjcie tutaj!

…………………………………………………………………..

*Podobny system zastosowaliśmy podczas przygotowywania upominków dla gości na naszym weselu, o czym opowiem już niedługo.

Jedna myśl na temat “NAJPIĘKNIEJSZE PREZENTY ŚWIĄTECZNE

Dodaj komentarz