DYNIOWE MUFFINY MOCY (BEZ CUKRU, WEGAŃSKIE)

Czy ktoś zauważył, że dawno nas tu nie było? Już niedługo powracamy z kolejnym tekstem i postaramy się wyjaśnić dłuższą nieobecność. Tymczasem wrzucam przepis na improwizacyjne muffiny, które bardzo przypadły Ptysiowi do gustu.

Uwaga: są wegańskie, bezcukrowe i mają w sobie samo dobro. A przy tym są naprawdę pyszne!

IMG_20180519_111340
MUFFINY MOCY (przepis na ok. 8 sztuk)
Mokre składniki:
  • 1 banan
  • Pół szklanki puree z dyni
  • 1/4 szklanki oleju rzepakowego
  • Pół szklanki mleka sojowego niesłodzonego
Suche składniki:
  • Pół szklanki mąki z amarantusa
  • Pół szklanki mąki orkiszowej (jeśli chcecie uzyskać wersję bezglutenową, możecie użyć innej mąki, np. jaglanej)
  • Pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka zmielonego imbiru
  • Opcjonalnie: 3 łyżeczki karobu (muffinki będą ciemniejsze i lekko kakaowe w smaku)

W dwóch oddzielnych miskach mieszamy mokre i suche składniki. Mokre blendujemy, po czym łączymy z suchymi. Tak powstałą masę nakładamy do foremek (z lekką górką, ponieważ ciasto i tak za bardzo nie urośnie). Muffiny pieczemy w temperaturze 180°. Po około 30 minutach wyciągamy je z piekarnika, studzimy i pałaszujemy.

IMG_20180519_111043

Babeczki są chrupiące z zewnątrz, ale miękkie i wilgotne w środku, dzięki czemu łatwo je rozerwać w małych rączkach, a potem rozciamkać w buzi. Dla ułatwienia można je przekroić na pół przed podaniem.

Mimo iż bezcukrowe, są dosyć wyraziste w smaku. Poza tym wspaniale się nimi celuje w podłogę!;-)

IMG_20180520_093731

A co dobrego mają w środku?

AMARANTUS. Mimo iż przypomina drobniutką kaszę, nazywany jest “pseudozbożem”. W istocie należy bowiem do rodziny szarłatowatych. To jedna z najstarszych roślin uprawnych na świecie – obok kukurydzy i strączków stanowił podstawę kuchni Indian. Aztekowie, Inkowie i Majowie mieli wierzyć, że dodaje on siły i odwagi wojownikom. I trudno się temu dziwić  – szarłat zawiera mnóstwo cennych składników odżywczych! Jest m.in. doskonałym źródłem żelaza (ma go 5x więcej niż szpinak), białka (jako jedna z nielicznych roślin ma w sobie komplet aminokwasów egzogennych), wapnia, magnezu, fosforu, potasu, jedno- i wielo-nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witamin z grupy B. Wprawdzie w naszym kraju jego nazwa brzmi jeszcze dosyć egzotycznie, ale warto się do niego przekonać. My z Ptysiem używamy go w postaci gotowanych ziaren, poppingu i mąki amarantusowej. Na pewno jeszcze nie raz zobaczycie ten produkt w naszych przepisach i na zdjęciach.

DYNIA. Kojarzona jest głównie z Halloween i amerykańskim Świętem Dziękczynienia, jednak w ostatnich latach coraz większą popularność zdobywa rówież w Polsce. Podobnie jak amarantus, była doceniana już w kuchni plemion indiańskich. Jest bogatym źródłem witamin: C, A, E, K i B6 oraz cynku, wapnia, żelaza, magnezu, fosforu, manganu, potasu i betakarotenu (to on odpowiada za jej pomarańczowy kolor). Jej spożywanie obniża poziom cukru i złego cholesterolu we krwi, ma pozytywny wpływ na cerę, wzrok, układ trawienny i krwionośny.

BANAN. Chyba najbardziej praktyczny owoc, jaki znam! Po prostu zdejmujesz skórkę i wcinasz. Jest bogatym źródłem witamin (A, K, C i witamin z grupy B), potasu, magnezu oraz dobrej energii, której potrzebuje każdy z nas – a już zwłaszcza mama niemowlaka i dziecko z misją odkrycia świata;-) Jest to na tyle słodki owoc, że z powodzeniem zastąpi cukier w wielu przepisach (o tym dlaczego warto ograniczać cukier w diecie dzieci, przeczytacie tutaj).

KAROB (inaczej mączka chleba świętojańskiego). To proszek ze strączków drzewa karobowego, który wyglądem i smakiem przypomina kakao, ma jednak bardziej słodkawy smak, mniej tłuszczu i kalorii, a przy tym nie zawiera kofeiny i alergenów. Jego charakterystyczny zapach można pokochać albo znienawidzić (Potwór jest przykładem tej drugiej opcji). Stanowi przy tym bogate źródło witamin A, E, D, B1, B2 i B3 oraz żelaza, wapnia, magnezu i fosforu. Choć jego cena może nas odstraszyć, warto pamiętać, że będziemy go używać w niewielkich ilościach, a małe opakowanie wystarczy nam naprawdę na długo.

Na zdrówko <3

Dodaj komentarz