JAK ZADBAĆ O ZWIERZĘTA BEZ PRZECHODZENIA NA WEGANIZM? #2

Czytaliście mój pierwszy tekst o pomaganiu zwierzętom i nie-weganiźmie? Jeśli nie, znajdziecie go tutaj.

Dzisiaj znowu podejmę ten temat, tym razem nadgryzając go od nieco bardziej “kulinarnej” strony. I nie, nie będzie to zespół rad pt. “przestań jeść mięso” albo “wyeliminuj z diety jajka”. Wprawdzie bardzo to polecam (sama żyję bez produktów odzwierzęcych od wielu lat), ale jestem przy tym zwolennikiem małych kroków. A za tym idzie wprowadzanie tylu zmian naraz, które nie uprzykrzą nam życia (bo to z kolei mogłoby nas zniechęcić do jakichkolwiek zmian w ogóle).

Tak jak pisałam wcześniej, nie musimy przeprowadzać w swoim życiu rewolucji, aby mieć wpływ na poprawę sytuacji zwierząt na świecie. To, że nie robimy czegoś na 100%, nie oznacza, że nasze starania są nic niewarte! Kierując się tym przeświadczeniem, przedstawiam wam kilka banalnie prostych pomysłów na to, co każdy z nas może zrobić ze swoim jadłospisem, aby wpłynąć choć odrobinę na ograniczenie spożycia produktów odzwierzęcych:

1. Ogłoś jeden dzień w tygodniu dniem wegańskiego śniadania (jeśli wolisz, może to być też obiad czy kolacja –  śniadanie mnie osobiście wydaje się najłatwiejsze do ogarnięcia). Niech to jednak nie będzie liść sałaty na suchej kromce chleba! Postaraj się, aby był to zdrowy, a jednocześnie kosmicznie pyszny posiłek (tak, wegańskie potrawy naprawdę mogą takie być!). Po prostu spraw sobie nim przyjemność.  Zmiana, którą lubimy, będzie łatwiejsza w kontynuacji i wejdzie nam w nawyk bez większego wysiłku. Kto wie, może okaże się, że na takie posiłki będziesz mieć ochotę częściej? Tak było w przypadku Potwora, który z jajecznicy i tostów z serem przerzucił się na wegańską owsiankę z owocami, którą je każdego dnia.

Pamiętaj przy tym, że nie musisz wybierać skomplikowanych, drogich produktów. Czasami geniusz tkwi w prostocie. Jeśli szukasz inspiracji, znajdziesz ich mnóstwo w sieci. Strony, które polecam, to np.: kultowa już JadłonomiaerVegan (mnóstwo przepisów kilkuskładnikowych) czy Vegenerat Biegowy (idealny dla osób aktywnych fizycznie). A jeśli chcesz wiedzieć, jak wygląda nasze tradycyjne śniadanie, zdjęcie i przepis znajdziesz poniżej. Jego przygotowanie zajmuje nam ok. 5-10 minut.

IMG_20180303_084343.jpg
Po lewej miseczka Potwora, po prawej – moja.

Składniki: 5 łyżek płatków owsianych, 1 łyżka nasion chia (namoczone przez noc w mleku sojowym), spora ilość cynamonu i ulubione owoce sezonowe. Można też dodać bakalie, na które mamy ochotę. Potwór woli pochrupać, więc dla niego jest wersja bez chia i mleka sojowego, za to z większą ilością orzechów. Płatki można również namoczyć w wodzie.

2. Zadbaj o mądre zakupy. Jeśli już spożywasz mięso albo inne produkty pochodzenia zwierzęcego, zrób wszystko, aby uniknąć marnowania jedzenia. Zanim wybierzesz się do sklepu, zastanów się jaką ilość tych produktów będziesz w stanie zjeść i czy nie lepiej kupować je na bieżąco (w mniejszych ilościach) zamiast “na zapas” (zwróć przy tym uwagę na daty ważności). Dodatkowym plusem będzie  większa świeżość spożywanego przez Ciebie jedzenia, a Twoje gospodarstwo domowe zyska 100 punktów do lansu i oszczędności:-)

IMG_20180303_134031.jpg

3. Kiedy jesz na mieście, raz na jakiś czas wybierz się do wegańskiej knajpy albo zamów wegański posiłek. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy jest przekonany do walorów smakowych kuchni roślinnej. Mimo wszystko zachęcam, aby dać jej szansę! Weganizm staje się coraz bardziej popularny w naszym kraju, a wraz z tym trendem przybywa miejsc, gdzie można zjeść naprawdę smaczne dania, pozbawione produktów odzwierzęcych. Oczywiście najlepiej wybrać się do poleconej restauracji, ale jeśli w gronie Twoich znajomych nie ma wegan, możesz pobuszować w internetowych rankingach albo przejrzeć wegańskie grupy na Facebooku. Miejsca w Warszawie, które mogę polecić bez chwili wahania, to:

Chwast Food przy ul. Waryńskiego 9a – wegańskie burgery, które, jak do tej pory, pozytywnie zaskoczyły wszystkich moich mięsożernych znajomych.

Youmiko Vegan Sushi przy ul. Hożej 62 – nieco bardziej eleganckie miejsce, w sam raz na romantyczne spotkanie. Zarówno ja, jak i Potwór (który jada sushi również w tradycyjnej, rybnej wersji), byliśmy zachwyceni smakiem i estetyką podawanych tu potraw. Obsługa była bardzo miła i stonowana, robiąc na nas równie dobre wrażenie.

– Veg Deli przy ul. Radnej 14 – skoro już mowa o eleganckich miejscówkach, warto odwiedzić również tę wegetariańską restaurację na Powiślu. W menu znajduje się mnóstwo opcji wegańskich. Ja się czaję na ich crème brûlée z nerkowców!

Vege Miasto przy Al. Solidarności 60a. Polecam to miejsce szczególnie na spotkania przy kawie i kawałku ciasta. Znajdziecie tu genialne, wegańskie desery – również w wersji  bezglutenowej i bezcukrowej.

Pamiętajcie, że każdy malutki kroczek jest lepszy niż stanie w miejscu i może nam pomóc wydreptać nowy, zdrowy nawyk albo być początkiem większej podróży.

 

Dodaj komentarz