CZY CHUSTONOSZENIE WSPIERA KARMIENIE?

To kolejny już tekst, do którego napisania zainspirował mnie Międzynarodowy Tydzień Karmienia Piersią (obchodzimy go każdego roku, od 1 do 7 sierpnia).

Na pewno wspominałam wam już o tym, że Ptyś dłuuuugo nie przepadała za spacerami w wózku, a dodatkowo była dzieckiem “nieodkładalnym”. Początkowo było to mocno powiązane z wysokim poziomem bilirubiny i przysypianiem podczas karmień, co skutkowało permanentnym “wiszeniem” na piersi. Pierwszy miesiąc był dla nas w zasadzie walką o mleko, o czym mogliście już nieco przeczytać tutaj. Od CDL (Certyfikowanego Doradcy Laktacyjnego) usłyszałam, że powinnam się zrelaksować, odpocząć i jak najmniej denerwować, ponieważ stres zdecydowanie nie służy laktacji. Jakkolwiek jest to cenna rada, zareagowałam na nią wtedy pełnym bezradności uśmiechem. W tamtych chwilach było mi po prostu bardzo trudno wypocząć i “wrzucić na luz”.

Jestem osobą, która lubi mieć poczucie niezależności i możliwość samodzielnego działania, dlatego mocno wyczekiwałam dnia, kiedy nauczę się korzystać z chusty. Jakie były moje oczekiwania wobec chustonoszenia? Przede wszystkim chciałam pogodzić trzy kwestie: własną mobilność, wolne ręce oraz możliwość zapewnienia bliskości mojemu dziecku. Chusta miała być tu dla mnie wsparciem.

CZY NOSZENIE DZIECKA W CHUŚCIE MOŻE STYMULOWAĆ I PODTRZYMYWAĆ LAKTACJĘ?

Wśród czynników wspierających produkcję mleka u kobiety wymienia się:

🌿 kontakt STS (ang. “skin to skin”, czyli “skóra do skóry”),

🌿 wczesne przystawienie dziecka do piersi po porodzie,

🌿 częste przystawianie dziecka do piersi,

🌿 odpowiednią pozycję podczas karmienia, która zapewnia dziecku możliwość efektywnego ssania,

🌿 wsparcie bliskich, dobre samopoczucie i pozytywne nastawienie mamy karmiącej (stres i zmęczenie może mieć wpływ na trudności podczas karmienia i zahamowanie laktacji; warto tu jednak podkreślić, że sytuacje, w których kobieta w ogóle nie jest w stanie produkować mleka, są niezwykle rzadkie).

Dlaczego powyższe elementy są tak istotne? Wpływ na to ma w dużej mierze chemia naszych organizmów. Za powstawanie pokarmu odpowiedzialna jest prolaktyna, czyli hormon, którego poziom wzrasta wtedy, kiedy dziecko ssie pierś. Innymi słowy, maluch poprzez ssanie w pewnym sensie “zamawia sobie mleko”. Jeśli piersi nie są stymulowane, pokarm nie będzie produkowany. Dlatego istotne jest przystawienie dziecka do piersi tak szybko jak to możliwe, a potem karmienie na żądanie. Co to właściwie oznacza? Karmimy wtedy, kiedy potrzebuje tego maluch i kiedy potrzebuje tego mama. W ten sposób ilość produkowanego mleka jest dostosowywana przez ciało matki do indywidualnego zapotrzebowania jej dziecka.

Kolejny, obok prolaktyny, hormon, który jest wymieniany jako istotny dla dziecka i mamy karmiącej, to oksytocyna, która ułatwia wypływ pokarmu z piersi. Tak, to również ona stymuluje wcześniej macicę do skurczów porodowych! Oksytocyna zmniejsza poziom kortyzolu i stabilizuje ciśnienie krwi, a dzięki temu uspokaja, koi oraz redukuje stres. Dodatkowo poprawia ukrwienie w ciele mamy, dzięki czemu jej ciało może stabilizować temperaturę leżącego na niej dziecka. Niezła magia, prawda? Warto zauważyć, że oksytocyna jest produkowana nie tylko podczas porodu i karmienia, ale również na skutek tulenia dziecka, a nawet tylko patrzenia na nie lub przywoływania go w myślach. Ze względu na jej właściwości, uważa się, że wzmacnia ona więź mamy z dzieckiem, ułatwia kobiecie fizyczną i psychiczną regenerację oraz odnalezienie się w totalnie nowej rzeczywistości, jaką jest macierzyństwo. Najwyższy wyrzut oksytocyny jest rejestrowany nie podczas porodu, a tuż po narodzinach dziecka.

No dobrze, a jak w kontekście relacji dziecko-mama przedstawia się noszenie w chuście?

PERSPEKTYWA DZIECKA:

🌿 Chusta “przypomina” dziecku warunki, które panowały w łonie matki – jest ciasno owinięte, skulone, słyszy głos i bicie serca mamy, czuje jej zapach i ciepło. Dziecko w chuście nie jest unieruchomione! Porusza się wraz z oddechem i ruchem osoby noszącej – podobnie jak w czasie ciąży.

🌿 Bliskość i ciepło mamy wspiera niestabilną jeszcze termoregulację noworodka i pomaga łagodniej przejść z życia wewnątrzmacicznego do pozamacicznego. To, że dziecko czuje dotyk i zapach matki, słyszy jej głos oraz widzi jej twarz, ułatwia mu odszukanie piersi, prawidłowe jej uchwycenie i ssanie.

🌿 W pierwszych miesiącach życia maluch potrzebuje przede wszystkim bliskości, poczucia bezpieczeństwa oraz budowania więzi z rodzicem. Noszenie w chuście pomaga chronić go przed nadmiarem bodźców zewnętrznych. Dziecko wyczuwa również jak na te bodźce reaguje noszący – np. czuje spokój, którym emanuje jego ciało i wie, że jest bezpiecznie.

🌿 Stymulacja dotykowa podczas kontaktu mamy i dziecka wspiera produkcję oksytocyny u nich obojga. Za oksytocyną idzie przywiązanie i poczucie bezpieczeństwa, które są kluczowe do budowania relacji. Zwiększenie poziomu oksytocyny pobudza również nerw błędny, dzięki czemu dochodzi do spadku pobudzenia fizjologicznego oraz obniżenia poziomu hormonów stresu. To z kolei skutkuje ogólnym stanem relaksacji i wzrostu (przeciwnym do reakcji stresowej typu „walcz lub uciekaj”). Niektóre dzieci w chuście łatwiej się uspokajają i usypiają.

🌿 Wzrost oksytocyny prowadzi również do uwolnienia 19 hormonów żołądkowo – jelitowych, takich jak insuliny, cholecystokininy i gastryny, które stymulują wzrost kosmków jelitowych u dziecka. Dzięki temu procesowi zwiększa się powierzchnia wchłaniania składników pokarmowych i przyswajania kalorii pobranych z mleka. 

🌿 Zarówno redukcja poziomu hormonów stresu u dziecka, jak i korzystny wpływ na jego układ pokarmowy, minimalizują ryzyko wystąpienia kolek niemowlęcych.

CHUSTONOSZENIE – PERSPEKTYWA MATKI:

🌿 Zbadano, że mamy, które miały zapewniony kontakt “skóra do skóry” z noworodkiem, mniej dotkliwie odczuwały ból związany z nawałem mlecznym. Badania dotyczyły wprawdzie STS tuż po porodzie, ale możemy rozważać czy bliskość mamy i dziecka ma podobny, kojący wpływ również później?

🌿 Kontakt z dzieckiem w chuście ułatwia matce szybszą reakcję na jego potrzeby (nie musi nasłuchiwać czy maluch płacze, ponieważ jest przy niej).

🌿 Oksytocyna, wydzielana w ciele kobiety pod wpływem bliskości oraz masowania jej klatki piersiowej przez rączki dziecka, ułatwia wypływ pokarmu z piersi. Redukuje również stres, zmniejsza poziom kortyzolu i stabilizuje ciśnienie krwi, co sprawia, że mama staje się bardziej senna i ma większe szanse na regenerację. 

🌿 “Uwolnienie rąk” buduje w kobiecie poczucie większej niezależności i wiary we własne kompetencje, co wpływa na jej pewność siebie i lepsze samopoczucie, a idąc dalej: zmniejsza ryzyko depresji poporodowej. Korzystając z chusty można pogodzić potrzebę bliskości malucha z innymi, ważnymi dla nas potrzebami.

🌿 Chusta zwiększa mobilność matki i dziecka, pozwalając im dotrzeć w miejsca trudno dostępne dla wózków (np. las). Ułatwia również wyjście z domu z dzieckiem, które za wózkiem nie przepada. Wspiera socjalizację świeżo upieczonych mam.

Choć perspektywy mamy i dziecka zostały przeze mnie rozdzielone, w rzeczywistości stanowią idealny przykład naczyń połączonych (self-reg). Jeśli matka jest spokojna, z większą łatwością uspokoi swoje dziecko. Jeśli maluch jest pod wpływem burzliwych emocji, jego nastrój będzie miał wpływ na matkę itd. To, co jest istotne, to, że jako rodzice możemy wspierać nasze dzieci w spokojnym rozwoju i budować w nich poczucie bezpieczeństwa, opierając się na… naszym własnym spokoju i poczuciu bezpieczeństwa.

Jak pisałam wyżej, chustonoszenie to bliskość, która stymuluje produkcję oksytocyny oraz wzmacnia więź między mamą i dzieckiem. Bliskość, oksytocyna i relacja to z kolei kluczowe czynniki, wpływające na udane karmienie piersią.

Czy chusta dała mi to, czego potrzebowałam? Hmm w zasadzie nie. To raczej ja sama sobie to dałam – korzystając z chusty.

p.s. Kilka technicznych uwag na koniec:

👉 Pisząc powyższy tekst nie planowałam podejmowania kwestii karmienia piersią w chuście. Podejrzewam jednak, że to zagadnienie pojawia się w głowach wielu mam i jest dla nich istotne. Jakkolwiek temat wydaje się dosyć relatywny i jest komentowany w różnorodny sposób, warto pamiętać o tym, że trudno uzyskać w chuście pozycję odpowiednią dla dziecka w trakcie karmienia, a jednocześnie symetryczną i stabilną, odciążającą jego układ mięśniowo-szkieletowy w sposób, który znamy z prawidłowej PZO (pozycji zgięciowo-odwiedzeniowej). Z kolei odpowiednie ułożenie dziecka i mamy podczas karmienia piersią wpływa na efektywne ssanie oraz zmniejszenie ryzyka zadławienia mlekiem. Warto rozważyć ten temat pod kątem naszych potrzeb i skonsultować ze specjalistą kwestie bezpieczeństwa.

👉 Choć nie ma konkretnych wytycznych nt optymalnego czasu noszenia dziecka w chuście, należy pamiętać o zachowaniu umiaru. Po wyciągnięciu z chusty zapewniamy maluchowi możliwość pobycia na otwartej przestrzeni i stosunkowo twardym podłożu, od którego może się swobodnie i pewnie odpychać. Pamiętamy, że jest to istotne dla jego rozwoju.

👉 Nie każde dziecko będzie chciało być chustowane – zależy to od wielu czynników. Doradca chustonoszenia pomoże nam odkryć tego przyczynę (a może to etap koncentracji na ruchu, odpychaniu itp.?), podpowie jakie zmiany w pielęgnacji dziecka możemy wprowadzić albo zasugeruje konsultację ze specjalistą (fizjoterapeutą, ortopedą czy neurologiem), który zbada temat.

👉 Nie zawsze my będziemy mogli chustować nasze dziecko i nie każde wiązanie będzie idealne dla nas. Może mamy problemy z kręgosłupem albo musimy się zatroszczyć o mięśnie dna miednicy (jest to szczególnie istotne tuż po porodzie)? W takich sytuacjach korzystnie będzie poprosić o opinię lekarza, pod którego opieką się znajdujemy, a dopiero potem dobrać wiązanie, w którym my i nasze dziecko będziemy się czuli najlepiej. W tym ostatnim pomoże nam już doradca.

Dodaj komentarz