CO NAM W MÓZGU PISZCZY?

Czy wiecie o tym, że ludzki mózg jest strukturalnie najbardziej złożony, ale – w porównaniu do mózgów innych ssaków – kształtuje się jeszcze długo po naszym przyjściu na świat? Początkowo odpowiada jedynie za podstawowe i dosyć pierwotne reakcje: potrafimy odróżnić stan przyjemności i dyskomfortu. Dzięki aktywności ciała migdałowatego odczuwamy również strach, który ma nas motywować do wołania o pomoc i chronić przed niebezpieczeństwem. Jednak kluczową rolę w doświadczaniu, identyfikacji i wreszcie kontrolowaniu emocji, odgrywa część mózgu (kora okołooczodołowa), która rozwija się dopiero po urodzeniu, a jej dojrzewanie następuje w okresie poniemowlęcym. Oznacza to, że roczne dziecko nie posiada jeszcze fizycznej umiejętności samokontroli i wyboru reakcji, która jego rodzicowi wydaje się bardziej właściwa (z tego samego powodu nie potrafi również świadomie manipulować rodzicami, co do tej pory – o zgrozo! – niektórzy sugerują). Co więcej, nie jest jeszcze w stanie postrzegać siebie narracyjnie, tzn. usytuować samego siebie w czasie (dla niemowlaka nie ma przeszłości czy przyszłości, jest tylko „tu i teraz”). Taki maluch nie potrafi odnieść się do wspomnień i zachować inaczej, bazując na skutkach podobnej sytuacji z przeszłości (prawdopodobnie jest to również jeden z powodów braku wspomnień z pierwszych lat życia).

Wydaje się to logiczne? Zastanówmy się jednak ile razy zdarza nam się słyszeć (w sklepie, na spotkaniu rodzinnym czy na ulicy), że ktoś mówi do dziecka: “ucisz się” albo “bądź grzeczny”? Co to właściwie dla nas oznacza i czy my sami wiemy jak taki stan osiągnąć?

IMG_20180621_120138

Niektórzy rodzice potrafią uderzyć swoje dziecko w próżnej nadziei, że przestanie płakać lub też zje rozmoczoną, marchewkową papkę, którą próbują w nie wmusić przez ostatnie pół godziny. Ta próba „zdyscyplinowania” dziecka lub oczekiwanie, że będzie ono kontrolowało swoje zachowanie, nie ma jednak tak naprawdę sensu, ponieważ dziecko nie rozwinęło jeszcze odpowiednich umiejętności. Niemowlę nie potrafi podejmować dojrzałych decyzji, które załagodziłyby frustrację matki. Jego społeczne możliwości po urodzeniu są potencjalne, a nie rzeczywiste („Znaczenie Miłości. Jak uczucia wpływają na rozwój mózgu”, Sue Gerhardt).

I nie jest to bynajmniej luka w procesie ewolucji. Taka elastyczność w rozwoju mózgu pozwala nam na adaptację do kultury i społeczeństwa, w których przyszło nam się urodzić. Jeszcze długo po naszych narodzinach kształtuje się tzw. „mózg społeczny”, odpowiedzialny m.in. za rozumienie emocji płynących z naszego ciała, ale i tych z zewnątrz – wyrażanych przez innych ludzi. Powoli dostrzegamy jakie zasady regulują relacje między ludźmi w miejscu, w którym jesteśmy (rodzina, społeczność, kultura) oraz nabieramy zdolności do analizy zysków czy strat (jaka reakcja bardziej nam się opłaca?). Jesteśmy w stanie zapanować nad „nagłymi” reakcjami i wybrać inny sposób reagowania. Poznajemy granice osób obok nas i sami zaczynamy je stawiać. Uczymy się również co pomaga nam się wyciszyć, odpocząć i odbudować pokłady energii – innymi słowy: jak regulować nasz wewnętrzny stan. Tej wiedzy i umiejętności nie zdobywamy jednak sami. Początkowo to rodzice są naszymi zewnętrznymi „regulatorami” – obserwują nas i reagują w adekwatny dla naszego stanu sposób. Uspokajają i mówią szeptem, kiedy potrzebujemy wyciszenia. Robią śmieszne miny i bawią się z nami, gdy szukamy wrażeń. Kiedy zerkamy na nich, szukając na ich twarzach potwierdzenia („czy mogę się tam wspiąć?”, „czy to jest bezpieczne?”), uśmiechają się ze spokojem albo podchodzą, żeby być bliżej – na wszelki wypadek. To, co ma wtedy miejsce, kryje w sobie dużo większy potencjał niż może nam się wydawać. To właśnie dzięki tym pierwszym w naszym życiu relacjom i rodzicielskiej wrażliwości na nasze potrzeby, uczymy się być czujni na samych siebie, rozumieć to, co się z nami dzieje, a w przyszłości samodzielnie się o siebie troszczyć.

Kiedy myślę o tym w ten sposób, czuję ogromną odpowiedzialność, a jednocześnie motywację – do tego, żeby dowiedzieć się więcej.

IMG_20180703_135221

Zgłębianie tajników mózgu to nie tylko fascynujący temat, ale również sposób na zrozumienie reakcji, odczuć i zachowań – naszych własnych i tych, których doświadczamy w relacjach z innymi ludźmi (również z dzieckiem!). Osobiście nie pamiętam, aby przybliżono mi te kwestie na jakimkolwiek etapie szkolnictwa. Zaczęłam się tym interesować dopiero niedawno, trochę ze względu na Ptysia, a trochę w ramach pracy nad sobą (szczególnie zmiany nawyków). O wiele łatwiej i spokojniej przyszło mi wczucie się w sytuację noworodka (a potem niemowlaka), kiedy dowiedziałam się z jak logicznych źródeł one płyną. Podobny, większy spokój poczułam również w relacji z samą sobą. Poznając korzenie i mechanizmy działania nawyków, przekonań czy obawy przed zmianą, stopniowo bardziej siebie akceptuję i rozumiem. Łatwiej mi również przerzucić się z trybu „wewnętrznego krytyka” i wyrzutów sumienia na tryb empatii i poszukiwania rozwiązań. Chcę, żeby Ptyś również miała dostęp do takiej wiedzy (oczywiście dostosowanej do jej bieżących możliwości). Choć takie rozmowy są jeszcze przed nami, wierzę, że jest wiele sposobów na przybliżenie jej tego, summa summarum, dosyć zawiłego tematu.

Jeśli chcecie się dowiedzieć jak to zrobić, szukacie źródeł wiedzy i/lub inspiracji lub sami chcielibyście po prostu lepiej siebie zrozumieć, polecam wam lekturę tych kilku pozycji:

  • „Znaczenie Miłości. Jak uczucia wpływają na rozwój mózgu”, Sue Gerhardt
  • „Self-Reg”, Stuart Shanker
  • „10 minut uważności. Jak pomóc dzieciom radzić sobie ze stresem i strachem”, Goldie Hawn
  • „Kaizen. Metoda małych kroków”, Robert Maurer
  • „Sen Alicji, czyli jak działa mózg”, Jerzy Vetulani (książka dla dziecka)

A jeśli macie ochotę, żebym o którejś z nich napisała więcej, dajcie znać w komentarzu!

Dodaj komentarz