JAK ZADBAĆ O ZWIERZĘTA BEZ PRZECHODZENIA NA WEGANIZM? #1

Decyzja o przejściu na weganizm może mieć różnorakie powody: zdrowotne, ideologiczne, religijne czy ekologiczne. Osobiście uważam, że każdy z nich jest równie dobry. A to dlatego, że skutkuje dokładnie tym samym: ograniczeniem spożycia produktów odzwierzęcych.

Na weganizm przeszłam prawie 4 lata temu i był to po prostu kolejny krok po wegetarianizmie (wcześniej przez 6 lat nie jadłam mięsa i ryb). A wszystko to było wynikiem nowo zdobytej wiedzy i przemyśleń na temat realiów przemysłu spożywczego. Sporą cegiełkę do tej decyzji dołożyły również rozmowy z przyjaciółmi weganami i zainteresowanie buddyzmem zen. Bardzo poruszył mnie w tym czasie film Mieszkańcy Ziemi (Earthlings) w reżyserii Shauna Monsona*. Zakiełkowała we mnie niezgoda na przedstawioną w nim rzeczywistość i postanowiłam, że zrobię wszystko, co potrafię, aby przestać ją współtworzyć. Jeśli mnie na to stać, to dlaczego miałabym tego nie zrobić?

Mimo wszystko daleka jestem od moralizatorstwa i “nawracania” innych na ten styl życia. Mam wrażenie, że to przynosi całkiem odwrotny skutek i że dużo lepiej być po prostu spokojnym, nienarzucającym się przykładem. Już wiele razy zaskoczyło mnie to, jak znajomi sami z siebie wykazywali zainteresowanie wegańskimi przepisami czy knajpkami. A to już jest pierwszy krok do pewnych wartościowych zmian.

IMG_20180103_083340.jpg

Wiem, że niektórym łatwiej jest ograniczyć mięso w diecie niż całkowicie z niego zrezygnować. I jeśli będą to robić konsekwentnie, to przyniesie to więcej pożytku światu niż przejście na weganizm i rezygnacja z niego po tygodniu znajomości. A może kiedyś zaowocuje to kolejnymi krokami? Zauważyłam, że w naszym społeczeństwie pokutuje trochę takie przekonanie, że jeśli chcemy zmieniać świat, to powinniśmy to robić na 100%, a żadne “półśrodki” nie mają sensu. Np. ktoś nie je mięsa, ale je ryby, więc jest “hipokrytą”. Ktoś inny broni drzew w Puszczy Białowieskiej, ale nosi skórzany pasek, więc jest “hipokrytą”. Etc.  etc. Prawda jest taka, że mało kto jest w stanie wykazać się w życiu tak stuprocentowym oddaniem jak Matka Teresa czy Mahatma Ghandi. Nie świadczy to o nas źle, ale też nie oznacza, że nie  warto robić chociaż czegokolwiek. Bo nasze 80, 30 czy 10% to wciąż jest więcej niż 0!

Rozmyślając o tym, postanowiłam, że będę wrzucać tutaj co jakiś czas wskazówki, jak każdy z nas, w prosty, niekosztowny i łatwo dostępny sposób, może pomagać zwierzętom. Niekoniecznie od razu zostając weganinem.** Dzisiaj pierwsza odsłona tej serii.

JAK POMÓC ZWIERZĘTOM BEZ PRZECHODZENIA NA WEGANIZM?

1. Znajdź swój własny, wygodny sposób na wsparcie zwierzaków w schroniskach.

Fundacje pro-zwierzęce sprawiają, że różnego rodzaju opcje wsparcia są dostępne praktycznie wszędzie i możemy je dobrać do własnych możliwości.

Polecam zapoznać się z działalnością wspaniałej grupy wolontariuszy Wrzuć Miedziaka Dla Zwierzaka, która organizuje zbiórki do puszek skarbonek, a zebrane sumy przekazuje istniejącym już fundacjom, stowarzyszeniom i instytucjom, działającym na rzecz naszych braci mniejszych. Sprawa jest prosta, a my możemy zrobić dwie rzeczy: 1. Wrzucić miedziaka do napotkanej puszki, oznaczonej logo z pieskiem-cieniem, 2. Zorganizować własną zbiórkę, np. w zaprzyjaźnionej kawiarni albo w firmie, w której pracujemy.

Wrzuć miedziaka dla zwierzaka

Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Błogosławieństwem współczesnych czasów jest fakt, że mnóstwo spraw możemy załatwić również na odległość. Wiele schronisk stwarza możliwość wirtualnego napełnienia miski. Wystarczy tylko poszperać w sieci. Jeden posiłek dla psa czy kota to dosłownie kilka złotych, które możemy przelać bezpośrednio na konto. My wspieramy Korabiewice, o czym wspominałam tutaj.

2. Karm ptaki (sikorki, łabędzie) mieszanką ziaren zamiast chlebem.

Zawsze myślałam, że łabędzi nie powinno się karmić suchym chlebem, ponieważ ten pęcznieje im w żołądkach. Czy wy też o tym słyszeliście? Opierając się na tym przeświadczeniu, dedukowałam, że świeży chleb jest w takim razie dużo lepszym pomysłem. Nic bardziej mylnego! Ptaki najedzone chlebem (szczególnie tym białym, mocno przetworzonym), nie będą już jadły niczego innego, a to spowoduje niedobór niezbędnych witamin i składników mineralnych, takich jak mangan czy wapń. Taka dieta to prosta droga do chorób układu pokarmowego i zwyrodnień stawów. Grozi ona również tzw. “anielskim skrzydłem”, czyli schorzeniem, które uniemożliwia efektywny ruch skrzydeł i odlot do ciepłych krajów. Dlatego, jeśli już decydujemy się na dokarmianie, róbmy to z głową. Możemy kupić specjalną mieszankę dla ptaków, dostępną w sklepach zoologicznych i na Allegro (cena nie zwala z nóg) albo zdecydować się na najprostsze pestki słonecznika czy dyni, które znajdziemy w każdym spożywczaku.

IMG_20180104_085705.jpg

Więcej tipów przyjaznych zwierzętom już wkrótce!:-)

…………………………………………………….

*Całość filmu Mieszkańcy Ziemi można odnaleźć w Internecie. Przedstawia nagą prawdę, dlatego ostrzegam, że jest brutalny.

** Oczywiście, opierając się na swoim samopoczuciu i pozytywnych doświadczeniach, mogę polecić weganizm praktycznie każdemu. Ale polecam również zabrać się do tego tematu powoli, poczytać, poszperać, posmakować – po prostu nacieszyć się tą zmianą.

2 myśli na temat “JAK ZADBAĆ O ZWIERZĘTA BEZ PRZECHODZENIA NA WEGANIZM? #1

Dodaj komentarz